OJCOWSKIE OPOWIEŚCI. TARAPATY Z ŻYCIA TATY
Steve Doocy 978-83-61732-53-2, Oprawa twarda, format 14,1x21,8 cm, 232 strony, wydanie 1 Wydawca: LaurumPod tym barwnym opakowaniem znajdziesz garść zabawnych, czasem złośliwych, nierzadko cynicznych uwag o ojcostwie. Nie z perspektywy matki ani dziecka, ale z punktu widzenia ojca. Może właśnie dlatego ta książka nosi tytuł Ojcowskie opowieści.
Jak to jest być tatą? Jak uporać się z narodzinami, przedszkolem, kłopotliwymi pytaniami o seks? Skąd wziąć fortunę na czesne dla swych dzieci? Nie wiem. I nigdy się nie dowiem, choćbym spłodził jeszcze tuzin. Wiem jednak, co myślałem, co czułem, co widziałem i słyszałem. O tym właśnie pragnę wam opowiedzieć.
Byłem przy każdym ważnym wydarzeniu w mojej rodzinie; no, prawie każdym, bo gdy syn wypowiadał pierwsze słowa, akurat kosiłem trawnik. Pozostaje mi wierzyć zapewnieniom żony, że pierwsza artykułowana wypowiedź mojego potomka brzmiała: „gdzie mój fundusz powierniczy?”
Dzieci rosną w strasznym tempie. Wraz z nimi rośnie złożoność zadań i problemów. Jak nauczyć syna golenia? Metodą mojego taty, po której pacjent opuszcza łazienkę upstrzony skrawkami papieru? Mój cywilizowany syn wybrał zdobycze współczesnej techniki, może dlatego, że ostatnia brzytwa w kraju zamknięta jest bezpiecznie pod pancernym szkłem w gablotce muzeum. A jak umilić popołudnie córkom? Myślicie: kino. Też tak myślałem, ale zostałem zaciągnięty do salonu piękności i poddany nieludzkim torturom, po których palce u nóg lśniły mi dyskretnym blaskiem.
W toku ojcowskiej kariery zrozumiałem, że ojcowie różnią się od matek. To z pewnością największe niedomówienie od czasów, gdy Noe usłyszał w prognozie zapowiedź przelotnych opadów. Po prawdzie jednak ojcostwo jest jak Wikipedia: po części oparte na faktach, ale w większości wymyślane na poczekaniu. Na rynku jest wiele poradników dla matek i o matkach. Moim zamiarem było wypełnić tę lukę opowieścią z życia taty. To mój obywatelski obowiązek i wkład w dobrobyt naszej planety.
Mam nadzieję, że taka treść odpowiada twym potrzebom. A jeśli nawet nie, to zatrzymaj się na chwilę i pomyśl: za te same pieniądze możesz zatankować i przejechać z grubsza sto kilometrów. Czy to cię rozbawi? Taka podróż jest nudna jak diabli. Lepiej kup książkę i ubaw się setnie. Gwarantuję to własnym podpisem - Steve Doocy


