"ZŁĄCZYĆ SIĘ Z BURZĄ..."
Józef Bachórz 978-83-7453-695-0, Oprawa miękka, format 14,5x23 cm, 335 stron, rok wydania 2005 Wydawca: Słowo/obraz terytoriaSedno romantycznego przełomu polegało na przyznaniu naturze atrybutów niezwykłości i pełnej autonomii. Szli tedy romantycy nad morza i w góry, nad świteź i Gopło, do Jądra gęstwiny litewskich puszcz i nad przepaście w Czufut-Kale - z ciekawością i dumną pokorą odkrywców, którzy nie ufają papierowym księgom (choć byli tych ksiąg namiętnymi a zawziętymi czytelnikami), lecz pragną na miejscu doświadczyć tajemnic świata i głosu własnego serca. [...]
Wielu romantyków zdumiewało się niezmordowaną dynamiką natury, jej aktywnością twórczą, tym, że nigdy nie powtarza swych wytworów, że jest nieskończenie różnorodna, że na tym samym drzewie próżno by szukać dwóch identycznych liści i na morskim brzegu — dwóch takich samych fal. Jednakże podziw mieszał się z przerażeniem.
I dla Schillera, i dla romantyków stosunek do przyrody nie powinien przecież wyrażać się wyłącznie w odruchach miłości, bo romantyk - od kiedy należy do ludzkości, która wyszła z epoki dzieciństwa i weszła w dojrzałość - nie może wyrzec się wolności.
Zyskawszy świadomość swojej dojrzałości, musi zadawać światu pytania o swoje szczęście i o swoje nieszczęścia. Toteż widząc w naturze swą bliźnią rzeczywistość, romantyk dostrzeże także jej dawny despotyzm, któremu ludzkość „bezproblemowo" podporządkowywała się w fazie swej dziecięcej ufności.
Romantyczny stosunek do natury nacechowany tedy będzie dwoistością: nostalgicznym oczarowaniem, a jednocześnie atawistycznym lękiem.


